CZŁOWIEK KOMPLETNY

Grzegorz "Ma-ken" Mikłusiak
Znajdź wewnętrzną równowagę i podnieś jakość swojego życia. 

Ma-Ken
phone   +48 500 464 525 Grzegorz

Zanim dopadnie cię lew

zanim dopadnie cię lew
fot. zanim dopadnie cię lew
 

Zanim dopadnie cię lew
Nie jesteśmy stworzeni do życia na pełnym gazie. Nasz organizm zawsze zostawia coś „na czarną godzinę”.Stan zmęczenia jest po coś i nie pojawia się bez powodu. Ma swoją funkcję. Z fizjologicznego punktu widzenia pojawia się po to, byśmy nie wyczerpali całkowicie swoich zasobów. Żeby coś zostało „na potem”. Na wypadek, gdyby przyszedł lew i chciał nam odgryźć głowę. Wtedy te resztki możemy z siebie wykrzesać.
Zmęczenie to zjawisko samo w sobie ciekawe. Może być swego rodzaju informatorem. Pokazuje, że coś się wydarzyło, że wykonałeś pracę i organizm to zauważył. W siłach specjalnych stosujemy nastawienie: „jak ci się wydaje, że już nie możesz, to osiągnąłeś dopiero czterdzieści procent swoich możliwości”.
 
Kiedy zapala się kontrolka
Są różne rodzaje zmęczenia. Zacznę od tego, które najłatwiej zdiagnozować, czyli od zmęczenia fizycznego. Kiedy jesteśmy naprawdę zajechani, to właśnie ono daje o sobie znać jako pierwsze. Ale co ciekawe, przy takim zmęczeniu fizycznym często pojawia się coś zaskakującego, dziwne poczucie szczęścia, zalewa nas fala endorfin.
Zmęczenie fizyczne może być po prostu konsekwencją dyscypliny. Bo jeśli mocno dokręcimy sobie wszystkie śruby i trzymamy się twardo zasad, to prędzej czy później ono się pojawi.
 
wskaźniki zmęczenia fizycznego:
 W sporcie często robi się badania krwi, które pokazują, na ile dany wysiłek „dojechał” organizm. Bez sięgania po inwazyjne metody, można skorzystać z różnych sensorów, które mamy dziś w zegarkach sportowych. Na przykład:
*tętno
*tzw. HRV: zmienność rytmu zatokowego. To miara tego, jak bardzo zmienia się czas między kolejnymi uderzeniami serca i pokazuje, jak organizm reaguje na obciążenie i czy potrafi się do niego zaadoptować.
 
Poza tym są jeszcze te bardziej oczywiste sygnały:
*ogólne znużenie
*obolałe mięśnie
*brak chęci do ruchu
*„coś” w tobie krzyczy: „wystarczy”
 
Po przyjrzeniu się tym parametrom lepiej zrozumiesz z jakim rodzajem zmęczenia masz do czynienia. Wtedy możesz odpowiednio dobrać czas na odpoczynek, żeby organizm miał szansę się odbudować i uzupełnić to, co zostało zużyte.
Mamy jakiś ciąg zdarzeń. Praca. Trening. Nauka. W pewnym momencie pojawia się zmęczenie, jak osobna bramka, przez którą trzeba przejść świadomie. Poziom zmęczenia mówi, JAK powinniśmy odpocząć i CO zastosować, żeby regeneracja miała sens. Bo zmęczenie to nie tylko sygnał „jestem padnięty”. To jest przestrzeń pomiędzy wysiłkiem a odnową. Trzeba ją dobrze zagospodarować.
To trochę jak w samochodzie: jak wyczerpaliśmy płyn do spryskiwaczy, paliwo, olej czy coś jeszcze, to nie pojedziemy dalej, dopóki tego nie uzupełnimy. Może trzeba dopompować powietrze w kołach. Bez tego zaczną się problemy, nawet jeśli silnik sprawnie pracuje.
 
Kiedy nie słyszysz sygnału „stop”
Jest też drugi rodzaj zmęczenia: zmęczenie psychiczne. Ono może się pojawiać, gdy pewne rzeczy powtarzają się, dzień za dniem wygląda podobnie i po prostu masz już dosyć swojego otoczenia. Odczuwasz brak poczucia satysfakcji z tego, co wykonujesz, bo być może jedynie coś odtwarzasz dla kogoś i nie zgadzasz się z tym. A może coś nadrabiasz ciągle i niby jest to coś ważnego, lecz nie pojawiają się oczekiwane efekty.


Możesz wpaść w jeszcze inny, głębszy wymiar tego stanu, w zmęczenie emocjonalne. Przychodzi wtedy, gdy przez dłuższy czas tkwisz w jakiejś stresującej dla ciebie sytuacji. Na przykład w lęku. To nie musi być intensywne. Wystarczy, że te emocje pozostają z tobą przez wiele dni i tygodni.
W przypadku zmęczenia psychicznego można sięgnąć po różne testy, żeby je zdiagnozować czy lepiej zrozumieć. Ten głębszy wymiar, emocjonalny, wymaga bardziej angażujących działań i wpadasz w niego niepostrzeżenie. Często na początku nie masz jednoznacznych sygnałów o zagrożeniu dla twojej kondycji psychicznej i próbujesz wykrzesać z siebie kolejne działania. A tu nie chodzi o jeszcze większe zaciśnięcie zębów by iść do przodu, ale raczej o zatrzymanie się i odzyskanie krok po kroku równowagi.
 
Kiedy pędzisz na jednej kresce
Ostatnio byłem w sklepie ogrodniczym i kupowałem uniwersalną baterię, którą można włożyć do różnych narzędzi. Sprzedawczyni, widząc mój wybór, rzuciła mi jeden prosty, ale bardzo ważny „tip”. Powiedziała, że jeśli po sezonie pozostawię baterię w urządzeniu na zimę, to powinna być do połowy naładowana, ponieważ nieużywana traci swoją moc. Gdy więc pozostawię ją całkowicie rozładowaną, wiosną może się okazać, że nie można jej w ogóle naładować i będzie do wyrzucenia.


Coś mi to przypomina… Żyjemy, działamy, pędzimy, aż w końcu zostajemy na tak zwanej jednej kresce. I jeśli wtedy ktoś „zostawi” siebie w takiej kondycji, bez rozsądnej, zaplanowanej regeneracji i bez uzupełnienia zasobów, to może i odrobinę będzie mógł się doładować, ale z trzymaniem dobrych parametrów zdrowotnych może mieć już kłopot. Energia, bez relaksu nie wróci do takiego poziomu, jaki był wcześniej.
Dlatego zadbanie o poziom zmęczenia, trochę jak z tą baterią, jest naprawdę istotne.
 
Wypaleni od środka
Nasze mitochondria są, moim zdaniem, odpowiednikiem baterii w naszym ciele. To są struktury wewnątrz komórek, które są odpowiedzialne za produkcję energii potrzebnej nam do życia. Przekształcają tlen i składniki odżywcze w cząsteczki ATP, czyli paliwo, z którego korzysta każda komórka w organizmie.
Odczuwanie zmęczenia to sygnał, że organizm, a w szczególności właśnie mitochondria, zaczynają pracować na rezerwach. Kiedy ignorujemy to zmęczenie i ciągle przekraczamy granice, mitochondria nie mają szansy na regenerację. Z czasem ich wydajność może spadać. Zaczynamy odczuwać mniej energii, gorzej radzimy sobie ze stresem, spada nasza odporność i zdolność do koncentracji. Jeśli nie zadbamy o nie na różnych poziomach, czy to fizycznym, czy emocjonalnym, to zaczynają działać jak te zużyte baterie zostawione na zimę.


Kiedy je zajedziemy do samego końca, nie da się ich tak po prostu „naładować z powrotem”. Regeneracja nie przychodzi łatwo. Zaczynamy dzień już ze stratą.
Nasze ciało to cały system, napędzany energią. Do niego należą też układ odpornościowy, hormonalny, funkcje poznawcze, neuroprzekaźniki. Jeśli mitochondria padają, to wszystko zaczyna szwankować.
 
Zanim poleżysz z dużą prędkością
Zmęczenie może być więc zbawienne. Zwłaszcza gdy jesteśmy przyzwyczajeni do ruchu, biegania, wykonywania fizycznej pracy czy ćwiczeń. Wtedy odpoczynek, który polega na tym, że można po prostu na przykład poczytać książkę lub „podarować” sobie czas na sen bez żadnych wyrzutów sumienia, jest prawdziwa ulga. Coś pięknego dla naszego organizmu.
 
Podsumowałbym to w trzy punkty: życie, wysiłek, zmęczenie. Często jest tak, że pomijamy etap zmęczenia i przechodzimy prosto z działania do odpoczynku, nie zauważając, co się po drodze wydarzyło.

Czy nie warto się nad tym zatrzymać? Zadać sobie pytanie:

co takiego zrobiłem?

co mnie zmęczyło?

czy czegoś nie przegapiłem?

czy o siebie w tym wszystkim zadbałem?


Zmęczenie to ekonomia ruchów. Nazwałbym to ergonomią codzienności. Jeżeli jestem w stanie optymalnie zarządzać energią, jaką mam do dyspozycji, rozkładać siły, działać mądrzej, a niekoniecznie więcej, to zmęczenie powinno przyjść później.
 
Jeśli zajedziemy się do zera i nasz organizm będzie jak samochód z pustym bakiem, to już dalej nigdzie nie dotrzemy. Choćbyśmy nie wiem, jak go przekonywali: „Samochodziku, no dasz radę, to dopiero czterdzieści procent twoich możliwości”. To się po prostu nie uda.
To jest pewna przekora natury, gdy doświadcza się „upadku mięśniowego”. Po nim zostaje już tylko jedno: leżenie z dużą prędkością.