CZŁOWIEK KOMPLETNY

Grzegorz "Ma-ken" Mikłusiak
Znajdź wewnętrzną równowagę i podnieś jakość swojego życia. 

Ma-Ken
phone   +48 500 464 525 Grzegorz

Żywioły w mundurze: W mocy cierpliwej Matki

 

w mocy cierpliwej Matki
fot. w mocy cierpliwej Matki

Żywioły w mundurze: W mocy cierpliwej Matki
Ziemia to obszar, po którym „twardo” stąpamy. Nasz grunt, nasze oparcie. To także żywioł pełen ukrytych pod powierzchnią tajemnic.
Kiedy myślę o jaskiniach czy kopalniach, to spacer po ziemi wydaje mi się rodzajem surfowania po płaskich obszarach banału. Głębia zaczyna się, gdy schodzimy niżej, tam, gdzie światło ustępuje miejsca ciszy i tajemnicy. To jak przyswajanie sobie wiedzy. Gdy dotykam powierzchni jakiegoś zagadnienia, mogę powiedzieć, że zaczynam się edukować. Im głębiej wchodzę w dany „teren” i poznaję go, tym więcej rzeczy, w nim zakopanych mnie zaskakuje.
Ziemia skrywa w sobie ogromne zasoby. Od węgla i ropy po niezliczone inne bogactwa, które człowiek nauczył się wydobywać i przetwarzać. To fascynujące, jak wiele potrafimy z niej czerpać, a jednocześnie jak często ten sam proces prowadzi do jej niszczenia.
 
Doskonale zaborcza
Czasem mówi się, że ziemia jest płaska. I faktycznie, jeśli przyłożymy do niej poziomicę, możemy złapać ten „poziom”. Być może właśnie dzięki temu wskaźnikowi wiemy jak w życiu ustawić się „do pionu”. Jednak patrząc z większej perspektywy i biorąc pod uwagę wyniki licznych badań, wiadomo, że Ziemia ma kształt owalny. Nie jest nawet kulą. Ma swój nieidealny kształt, jakby przypominała nam, że natura mierzy doskonałość swoją miarką.
Ziemia ma też w sobie „zaszytą” siłę grawitacji, której być może nie dostrzegamy, ale wystarczy, że coś upuścimy i od razu przekonujemy się, że potrafi ona przyciągnąć do siebie wszystko, co zostaje uniesione ponad jej powierzchnią.
 
Wśród czterech żywiołów ziemia zajmuje szczególne miejsce. Często opisuje się ją w sposób, który od razu odsłania jej charakter i warto na chwilę się przy tym zatrzymać.
*Symbolizuje stabilność i fundament, bo daje oparcie.
*Symbolizuje materię i ciało, czyli to, co namacalne i fizyczne.
*Symbolizuje praktyczność i cierpliwość, a więc dążenie do trwałych rezultatów.
*Symbolizuje plony i obfitość, bo jest żywicielką związaną z naturą i płodnością.
W wielu kulturach ziemia była postrzegana jako matka, czyli ta, która rodzi, karmi i podtrzymuje życie.
 
Złudnie troskliwa
Z wojskowej perspektywy ziemia to także materia, która potrafi dać schronienie. Patrząc na działania militarne na Ukrainie, widać, że z obu stron frontu kopanie rowów strzeleckich i fortyfikacji osiągnęło najwyższą skalę. Nasza Matka Ziemia, gdy się ją w określony sposób uformuje, daje czasami złudzenie, a czasami realną protekcję przed kulami, dronami i bombardowaniami.
Dlatego w wielu miejscach Ukrainy grunty, na których jeszcze niedawno rosły słoneczniki i zboża, są dziś poorane i przecięte setkami kilometrów okopów i rowów przeciwpancernych. Ta powierzchnia przypomina drewno przeżarte przez kornika z siecią tuneli, jakie sobie przez nie przekopał.


Chciałbym też zaakcentować coś co może być przestrogą albo po prostu ciekawostką, która dziś nabiera tragicznej wymowy. Na Ukrainie, w tak zwanym „nulu” czyli strefie „zero”, tam, gdzie stykają się linie frontu, technologia zmieniła sposób prowadzenia walki. Przy ogromnym nasyceniu dronami i użyciu sztucznej inteligencji do rozpoznawania terenu nawet dobrze zamaskowane miejsca nie pozostają anonimowe. Systemy potrafią wychwycić najmniejsze detale. Każdy wykryty pojedynczy piksel na mundurze może być powodem do tego, że to miejsce będzie przeszukane.
A to z kolei otwiera drogę do ataków przez drony bojowe, nie tylko rozpoznawcze, lecz te uzbrojone, które uderzają z materiałem wybuchowym.
 
Czuła w ukryciu
Można więc powiedzieć, że w rejonie frontu, wszystko zeszło pod ziemię. Najbezpieczniej jest trwać w miejscach, które przypominają nory. Są to swego rodzaju schrony. To prowizoryczne przestrzenie, które stają się na ten czas „domem”. Tam można ewakuować rannych. Ci, co pełnili dyżur bojowy mogą odpocząć po tak zwanym „luzowaniu”, czyli po tym jak na ich miejsce przychodzi osoba wypoczęta.
To podziemne życie daje większe poczucie bezpieczeństwa niż przebywanie na powierzchni, gdzie każdy ruch może zostać zauważony. Tak, jak w czasie II wojny światowej mówiono o „podziemiu” jako o symbolu oporu i ukrycia, tak teraz to podziemie staje się rzeczywistością. Ludzie, by przeżyć, żyją pod ziemią.


Zdarza się jednak, że ziemia ta, która daje schronienie, potrafi też stać się grobowcem. Gdy powietrze wypełnia się trującymi gazami, a oddech staje się trudny, to właśnie ona przyjmuje tych, którzy już nie mogą dalej iść. W naszej kulturze złożenie martwego ciała w ziemi jest gestem oddania. Ktoś kiedyś powiedział, że i tak w końcu do niej wracamy, i w pył się obracamy i stajemy jej częścią.
 
Surowa w dotyku
Nie chodzi jednak o to, by krytykować ziemię za jej powierzchowność i ten ciężar symbolu śmierci, który zawiera w sobie jako niedostępną dla nas tajemnicę. Przecież gdy zwiedzamy i przemieszczamy się po tym naszym ziemskim raju, trudno nie zachwycić się kształtami gór, dolin, lasów, przeróżnych roślin. Zakorzenione głęboko w podłożu czerpią z niego życiodajne elementy by wzrastać.


Zresztą domy i całe miasta budujemy na fundamentach, które osadzone są w ziemi. Mógłbym zaryzykować więc stwierdzenie, że tak wyrastają różne kultury naszej cywilizacji. Być może używam teraz ogólników, ale to jest istotne. Fundamenty potrzebują oparcia w Ziemi.
 
Wszystko co trwałe, jest z Ziemią związane. Jednocześnie siła tego żywiołu, jaka towarzyszy ruchom tektonicznym, gdy nagle uwalnia się energia zgromadzona wewnątrz skał, jest przejmująca i wszechpotężna. Porusza górami, miastami, budowlami, z których ludzie są tak dumni, a które potrafią rozpaść się w jednej chwili, jak domek z kart. Jednym „westchnieniem” Ziemia potrafi przypominać o swojej mocy.