CZŁOWIEK KOMPLETNY

Grzegorz "Ma-ken" Mikłusiak
Znajdź wewnętrzną równowagę i podnieś jakość swojego życia. 

Ma-Ken
phone   +48 500 464 525 Grzegorz

W banku strachu i chciwości

w banku strachu i chciwości
fot. w banku strachu i chciwości

W banku strachu i chciwości
Jak reagujemy w sytuacjach granicznych? Co motywuje nas do przełamywania własnych barier? Co w nas dominuje wtedy? Jaki stan ducha? Czy jest tam też strach albo chciwość?
 
Do zadania tych pytań zainspirował mnie serial Squid Game. Wątkom, które w nim się pojawiają towarzyszą wymienione wcześniej dwie emocje. Są one dość mocnym motorem napędowym ludzkich działań. Z jednej strony strach przed tym, że można stracić życie, własne zasoby i dobra, a z drugiej chciwość by zdobyć i osiągnąć jak najwięcej. W filmie zaakcentowane są różne reakcje ludzi w sytuacjach ekstremalnej presji. Co robią wtedy? Czy walczą do końca? Czy całkowicie się poddają? Czy może pozostają bierni i nie wykazują ani instynktu walki, ani chęci ucieczki?
 
Kiedy życie staje się walutą
Serial swoją symboliką nawiązuje do popularnej w latach 70. i 80. południowo-koreańskiej dziecięcej gry podwórkowej, która w kontekście filmu nabiera mrocznego znaczenia.
Stawka jest śmiertelnie poważna. Przegrana oznacza śmierć. Cały ten brutalny „teleturniej” prowadzi do jednego zwycięzcy, który zgarnia ogromne pieniądze. 
Wszystko jest transmitowane na żywo tylko dla określonej grupy ludzi, którzy mają pewnego rodzaju upodobanie do oglądania tak drastycznych widowisk. To tworzy samo napędzającą się machinę. 
Najciekawsze dla mnie jest to, jaką metamorfozę przechodzą sami uczestnicy, kiedy celem stają się pieniądze. Widzą śmierć osób, które startują, wiedzą, jak ogromne jest ryzyko, a mimo to idą dalej w hazard ze swoim życiem. Strach i chciwość przeplatają się. Raz dominuje jedno, raz drugie. A kiedy u kogoś szala z decyzją przechyla się na jedną stronę, to albo chce się wycofać, albo idzie dalej, ryzykując wszystko, byle tylko zdobyć pieniądze.
 
Żetony zdrowia rzucone na stół
Nie chciałbym tego ujmować w bardzo sztywne ramy, ale z różnych publikacji i statystyk, z jakimi miałem do czynienia wynika, że zwłaszcza do działań mocno ryzykownych, skłonne są osoby, które raczej nie mają solidnego wykształcenia czy gruntownego wychowania odnośnie wartości i umiejętności, by w społeczeństwie odnaleźć się w sposób dojrzały i odpowiedzialny. Są to ludzie zapędzeni w trudne sytuacje i chcieliby się szybko dorobić. Mają ogromne długi, uciekają przed czymś lub desperacko próbują zdobyć pieniądze, na przykład na operację ratującą życie i zdrowie. Stawki rosną z każdym kolejnym krokiem, a szanse maleją.
Motywy są różne, ale to, jak reagują i próbują przezwyciężyć swoje problemy, jest interesujące z socjologicznego punktu widzenia.
 
Gra na dług z grawitacją
Nawiążę jeszcze do bliskiego mi wątku sił specjalnych, gdzie promowane są osoby odważne, bez strachu przed wyzwaniami. To nie są jednak ryzykanci, którzy szukają niebezpieczeństw dla budowania swojego wizerunku czy zdobywania szacunku poprzez to, że odnajdują się w sytuacjach, które mogą kończyć się tragicznie, by wykazać się czymś, co niektórzy nazwaliby odwagą. Z mojego punktu widzenia to nie ma z nią nic wspólnego.
 
Co mam na myśli? Wyobraźmy sobie linę przerzuconą między dwoma budynkami. Ktoś decyduje się przejść po niej bez zabezpieczenia. Nie jak linoskoczek, tylko chwytając się jej rękami i zaczepiając nogami. Oczywiście, da się to zrobić. Ale czy ma to sens? Jeśli poświęci się dosłownie kilka dodatkowych sekund na zamocowanie asekuracji, można przejść w sposób bezpieczny i skuteczny zamiast doświadczać ryzyka, że w połowie drogi będzie trzeba zmierzyć się z grawitacją i lecieć w dół.
Niektórzy powiedzą: „Ale kozik! Przeszedł bez zabezpieczenia!". Jednak, gdyby mu się nie udało, konsekwencje byłyby tragiczne. Odwaga to świadome podejmowanie wyzwań, a nie lekkomyślne igranie z ryzykiem.
 
Groszowy hazard z codziennością
Dwie silne, pierwotne emocje: strach i chciwość. Z jednej strony instynktowna ochrona życia, a z drugiej ryzykowanie nim, by zdobyć pieniądze, które mają przynieść szczęście. Jednak czy rzeczywiście tak się dzieje? Jeden z bohaterów we wspominanym serialu wygrywa, ale jest w traumatycznym stanie po tym co przeszedł i pieniądze w ogóle go nie cieszą. Można zawsze powiedzieć, że to tylko film, że w rzeczywistości dzieje się inaczej. Jednak czy ten przekaz jest rzeczywiście tak bardzo od rzeczywistości oderwany? 
 
Zastanówmy się czy faktycznie tak nie jest? Są ludzie, którzy zaniedbują swoje zdrowie, tłumacząc sobie, że odpoczną dopiero wtedy, gdy zrealizują swoje cele. Czy to nie przypomina trochę „Squid Game” w codziennym życiu? Wchodzimy w pewną narrację, podejmujemy ryzyko, szafujemy własnym życiem, by zdobyć więcej zasobów, by hipotetycznie lepiej żyć. 
 
Podczas szkoleń, które prowadzę, spotykam się z przedsiębiorcami z różnych branż i sektorów biznesowych. Czy dla nich zarobienie ogromnych sum pieniędzy jest spełnieniem ich marzeń? Z moich obserwacji wynika, że dla niektórych tak. Rzeczywiście potrafią się z tego cieszyć. Jednak pod jednym warunkiem: mają „zaopiekowane” inne obszary życia takie jak choćby relacje czy zdrowie. 
 
Wniosek jest prosty. Jeśli nie oszacujesz ryzyka i pójdziesz w stronę iluzji szczęścia, czegoś, co w rzeczywistości może okazać się utopią, to konsekwencje tych nieprzemyślanych decyzji mogą stać się dla ciebie i twojego otoczenia ciężarem.