Sztabowa narada umysłu i ciała
Sztabowa narada umysłu i ciała
„Długowieczność” zaczyna się już dzisiaj. To, jak postępujemy teraz, będzie miało konsekwencje, jak będziemy wyglądać i jak będzie wyglądała nasza kondycja za kilka czy nawet kilkadziesiąt lat. Jak będziemy się czuli? Jak będziemy funkcjonować? To wszystko jest efektem odroczonej gratyfikacji.
Chciałbym nawiązać do kilku kwestii, które dzieją się w tym temacie na świecie.
Poligon boskich mocy
Książka Yuvala Noaha Harariego pod tytułem „Homo Deus” wprowadza nas w obszary, które dotychczas były zarezerwowane wyłącznie dla boskich mocy. Na przykład przedłużanie życia. Człowiek zaczyna przejmować rolę kreatora w sferach, które były uważane za niemożliwe i zarezerwowane dla czynnika boskiego.
Drugi wątek, o którym warto wspomnieć, dotyczy Human Performance Program w wojsku. Celem tych programów jest wydłużenie okresu sprawnego funkcjonowania i efektywnej pracy żołnierzy, służb specjalnych czy sił specjalnych. Te programy stopniowo rozlewają się na cały obszar wojskowości oraz inne organizacje wymagające wysokiej wydajności ludzi. Są to różnego rodzaju strategie i technologie, które obejmują zastosowanie dostępnych możliwości od urządzeń monitorujących zdrowie, przez biotechnologie wspomagające regenerację, szkolenia psychologiczne, po suplementację.
Takie programy są obecnie bazą oraz narzędziem do krzewienia kultury, w której ciało odgrywa kluczową rolę. Wszystko to uzupełnia trening kognitywny, by utrzymać kompatybilność z dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością. Dzięki temu możliwe jest późniejsze wykorzystywanie zdobytej wiedzy i doświadczeń poszczególnych operatorów, by przekazywać to młodszemu pokoleniu.
Na froncie długowieczności
Trzeci istotny element to biohacking, który ma ogromną popularność w Internecie. Wiele osób testuje na sobie różne substancje i metody, by poprawić swoje funkcjonowanie.
Przykładem osoby mocno związanej z tym nurtem jest Bryan Johnson, przedsiębiorca, który postanowił rzucić wyzwanie procesowi starzenia się i maksymalnie wydłużyć swoje życie. Jego dążenia są przedstawione w filmie dokumentalnym " Don't Die: The man who wants to live forever". Chce pobić rekord długości życia w pełnym zdrowiu i dobrostanie. To niezwykle ciekawa historia. Zyskuje coraz więcej zwolenników.
Warto podkreślić, że w jego projekcie pojawia się kilka idei, które są wyjątkowo interesujące i warte głębszej refleksji. Na przykład ta dotycząca odrzucenia pewnych aspektów świadomości. Tych, które zostały ukształtowane przez czynniki zewnętrzne takie jak reklamy, wychowanie, czy różne wpływy społeczne.
Te wpływy są wspierane przez drobne nałogi, jak choćby fast foody, cukier, zachowania kompulsywne. Te i podobne im elementy wrzucane są w naszą świadomość, przez co jest ona mocno zanieczyszczona. Obecnie u większości ludzi działa to wszystko destrukcyjnie na to, co stanowi esencję życia, na nasze ciało i energię, która została w nas skumulowana i tworzy integralną całość.
Flota czystych myśli
Gdybyśmy na to spojrzeli z innej perspektywy. Na przykład przez pryzmat medytacji. Czy jesteśmy w tym stanie wrócić do naszej świadomości jak do czystego obrazu bezchmurnego nieba, wolnego od zakłóceń? Czy nie byłby to swego rodzaju powrót do ustawień fabrycznych? Do momentu, w którym nasza świadomość jest czysta, a my możemy świadomie dodawać do niej elementy, które zostały przejrzane i sprawdzone takie, które nie szkodzą. Byłoby to przeciwieństwo tego, co znajduje się po tej drugiej, zaśmieconej stronie.
Czy może być to inspirującą koncepcją, szczególnie w kontekście nowego roku i wchodzenia w epokę Wodnika? Dzieje się teraz wiele istotnych, strukturalnych zmian. Nazwałbym je wręcz tektonicznymi. Pytanie brzmi, czy potrafimy wyciągnąć z tego wnioski i wdrożyć coś do własnego życia, które, choć niewątpliwie ucieka, wciąż oferuje nam możliwości działania.
Umysłowe pole minowe
Na ile nasza świadomość rzeczywiście jest nasza, a na ile została nam „wgrana” przez różne niezależne od nas wpływy? Świat zewnętrzny nie zawsze jest wobec nas fair. Narzuca swoje schematy. Począwszy od religii, przez reklamy, aż po różne pseudonaukowe teorie, które mają na celu jedynie sprzedaż konkretnego produktu.
Oczywiście, ktoś może powiedzieć: "…ale to wymaga dużego wysiłku. Łatwiej jest być po tej stronie muru, gdzie wszystko jest dozwolone, gdzie jest fajnie, przyjemnie i ciekawie." No i ktoś może to nazwać życiem. W porządku. Tylko taka osoba nie powinna oczekiwać, że będzie prowadzić dalej „superfajne” życie, gdy za jakiś czas pojawi się w jej ciele marskość wątroby, Alzheimer albo niedowład ruchowy. To wszystko może doprowadzić do sytuacji, w której ten ktoś, kto podjął taką decyzję, po prostu wyląduje niepełnosprawny w łóżku lub na wózku inwalidzkim, bez możliwości normalnego funkcjonowania.
W składzie amunicji szczęścia
Jeśli patrzysz na siebie w sposób bezrefleksyjny, możesz dojść do wniosku: "Jestem tu, gdzie jestem. Akceptuję to. Była fajna zabawa. Mój wybór, moje życie." A co z tymi, którzy zostali niesłusznie, przypadkowo albo nawet celowo oszukani i wprowadzeni w błąd? I nieświadomie podążają drogą, jaka wiedzie do życia z „zaśmieconą” świadomością?
To właśnie dla nich jest idealny moment, by ich wybudzić i powiedzieć: "To nie była dobra droga.”
Jeśli masz energię i chęć, żeby to zmienić, porzucić dawne nawyki i pójść w inną stronę, teraz jest na to świetny czas, by to zrobić wspólnie. Wspierać się i obserwować, jak zmienia się twoje nastawienie. Czy potrafisz sobie wyobrazić, że właśnie myślisz: „jestem najszczęśliwszy w moim w życiu, właśnie teraz”.
A jeśli to zbyt trudne to może pomyśl chociaż: "Nie jestem może na szczycie mojego szczęścia, ale czuję się lepiej niż kiedykolwiek."
Powrót do twardych, niepodważalnych fundamentów to coś, co wydaje mi się szczególnie istotne. Jeśli coś jest trudne do podważenia i jestem tego pewien, to zadaję sobie kolejne pytanie: czy mogę to jeszcze udoskonalić? Na przykład, czy mogę ulepszyć filozofię żywienia? Oczywiście, że tak. Czy mogę całkowicie wyeliminować nałogi? Podjadanie, podpijanie czy sięganie po różne używki i zamienić je na coś zdrowego? Jasne, że tak.
Dlaczego jest to tak trudne i tak rzadko się to udaje? Bo być może pozwoliłeś na to, żeby twoja świadomość nasączyła się pewnego rodzaju "śmieciami", które ktoś tam umieścił w swoim interesie, a nie po to, by wspierać dobrostan twojego umysłu i ciała.



