CZŁOWIEK KOMPLETNY

Grzegorz "Ma-ken" Mikłusiak
Znajdź wewnętrzną równowagę i podnieś jakość swojego życia. 

Ma-Ken
phone   +48 500 464 525 Grzegorz

Oddam siebie do sieci

oddam siebie do sieci
fot. oddam siebie do sieci

Oddam siebie do sieci
Mam wrażenie, że we współczesnym świecie człowiek pojawił się w miejscu, którego sam do końca nie rozumie. Stworzył przestrzeń dla sztucznej inteligencji i zaprosił ją do swojej codzienności. Rozwija ją i karmi swoją wiedzą, a ona zaczyna zajmować coraz więcej miejsca w jego życiu. I nagle pojawia się pytanie czy to możliwe, że najbardziej rozumna istota na tej planecie zaczyna powoli ustępować miejsca własnemu narzędziu? Oczywiście najłatwiej pomyśleć: zawsze można to wyłączyć.
 
W katatonii wirtualnej codzienności
Lubimy to co łatwe. Przyswajamy więc tę iluzję funkcjonowania w wirtualnym świecie, który nas wyręcza z różnych czynności, niekoniecznie fizycznych, ale tych umysłowych i nęci prostotą i przyjemnością osiągania sukcesu. Lubimy łatwe rozwiązania i dostawy „od razu”. To są zdobycze, które kuszą i być może sprawiają, że zachwyceni tym co jeszcze możemy zdobyć w przyszłości kostniejemy na to, co rzeczywiście ważne, na to, że każdy bierze odpowiedzialność za jakość swojego życia.
W świecie wygody i automatyzacji konsumujemy, działamy i reagujemy, jednak czy jesteśmy rzeczywiście obecni? Ten stan kojarzy mi się ze scenami z filmu „Przebudzenie”. Jego akcja dzieje się pod koniec lat sześćdziesiątych. Neurolog grany przez Robina Williamsa trafia do szpitala, gdzie przebywają pacjenci od lat pogrążeni w stanie przypominającym katatonię. Są świadomi, ale jakby całkowicie „zamrożeni” w ciele. Lekarz podejmuje ryzyko eksperymentu i podaje im lek, dzięki któremu wybudzają się z wieloletniego zawieszenia i odkrywają na nowo rzeczywistość, która już jest inna niż ta, jaką pamiętali.
 
Zamrożeni w stresie
Oczywiście sam również korzystam z możliwości AI, a poruszam ten temat dlatego, że mam wrażenie, że my również zaczynamy się budzić w nowej rzeczywistości. Nie w jednym gwałtownym momencie, ale powoli, niemal niezauważalnie. Wiele rzeczy już się wydarzyło.
Inne właśnie się dzieją. A część dopiero się zaczyna, często poza naszą pełną świadomością.
Na przykład ktoś jest malarzem albo filmowcem. Ktoś inny fotografuje lub jest księgowym, adwokatem, prawnikiem czy dietetykiem. I nagle okazuje się, że jest sztuczna inteligencja, która dużo lepiej radzi sobie z rozpoznawaniem pewnych rzeczy. Robi mniej błędów. Działa sprawniej, często dokładniej. Nie jest człowiekiem, a jednak zaczyna wykonywać to, co do tej pory było zarezerwowane dla ludzi. Może zwyczajnie zabrać pracę tym osobom, czyli pozbawia ich czegoś, co jest ważne w ich życiu, daje poczucie sensu, sprawczości, bycia potrzebnym.
 
To jest najprawdopodobniej proces nie do zatrzymania. Czy ludzie są na to gotowi? Bo to nie będzie tylko zmiana technologiczna, zewnętrzna. Tutaj musi zajść ich wewnętrzna zmiana, która z pewnością dotknie poczucia wartości każdego, kogo będzie to dotyczyć. Co oczywiście będzie miało wpływ na jakość życia. Na przykład ktoś, kto utrzymuje rodzinę i daje poczucie bezpieczeństwa nagle traci pracę w swoim zawodzie bez nadziei powrotu, bo ten zawód po prostu został przejęty przez maszynę. To może prowadzić do wewnętrznego kryzysu i stanów depresji.
 
Kwantowy „pstryk” rzeczywistości
Może nawet ze względu na niektóre wątki porównałbym ten czas do tego, co działo się trakcie rewolucji przemysłowej. Ludzie wykonywali pracę ręcznie, w manufakturach, krok po kroku, własnymi rękami i nagle pojawiły się maszyny produkcyjne. I one w krótkim czasie, sterowane przez kilka osób, potrafiły zrobić to, co wcześniej robiły setki ludzi.
Czy dzisiaj jesteśmy w podobnym momencie? Powiedziałbym, że nie jesteśmy przed rewolucją, co raczej już w jej trakcie. Ona się rozpędza. Powoli, ale konsekwentnie. Z miesiąca na miesiąc pojawiają się nowe, coraz bardziej zaawansowane rozwiązania, które w wielu obszarach są po prostu lepsze od człowieka.
Jeszcze niedawno komputer kwantowy był marzeniem. Czymś odległym i niemal futurystycznym. Dzisiaj to marzenie zaczyna się materializować. Są już firmy, które zajmują się jego tworzeniem, rozwijaniem, wdrażaniem. Jednocześnie niewiele osób naprawdę rozumie, co to oznacza, kiedy takie urządzenie zacznie funkcjonować na szerszą skalę. Nagle może się okazać, że to, co do tej pory nas chroniło, czyli szyfry, zabezpieczenia, całe systemy bezpieczeństwa są dla takich maszyn zwykłą łamigłówką, którą rozwiązują w kilka minut. Coś, co jeszcze wczoraj wydawało się nie do ruszenia, staje się dostępne na jedno „pstryk”.
 
Cyfrowy ślad podany na tacy
Jest jeszcze jeden wątek. On nie jest może tak spektakularny, ale moim zdaniem ma ogromne znaczenie. Wpisujemy o sobie coraz więcej danych. Kim jesteśmy. Jak się czujemy. Jakie mamy wyniki badań. Konsultujemy się nawet w tej sprawie. Wrzucamy to do narzędzi takich jak choćby popularny ChatGPT. Zadajemy pytania. Budujemy prompty. Opisujemy nasze odczucia, sytuacje, problemy. To wszystko gdzieś się gromadzi. Zostaje zapisane. Tworzy się pewien obraz.
Gdy na to spojrzę z boku, z mojego „nie cywilnego” punktu widzenia to faktem jest dla mnie to, że ktoś, kto chciałby uzyskać te dane w klasycznej formule wywiadowczej musiałby spędzić przy tym bardzo dużo czasu i włożyć w to ogrom pracy. Musiałby budować źródła. Obserwować. Śledzić. Rozmawiać z innymi. To by była długa, żmudna i wymagająca droga.
Dzisiaj podajemy wszystko na tacy. Dobrowolnie. Wrzucamy to do sieci i nie mamy pewności, co się z tym dalej dzieje.
Nie jestem zwolennikiem żadnych teorii spiskowych. Kiedy jednak zbieramy tak dużo danych, nagrywamy, zapisujemy, to zostawiamy po sobie ślady, a algorytmy uczą się nas do takiego stopnia, że zaczynają wyprzedzać nasze myślenie. Objawia się to tym, że podsuwa nam się stosowne reklamy. To, że jesteśmy bombardowani treściami, o których dopiero co pomyśleliśmy albo tylko o nich wspomnieliśmy gdzieś obok telefonu, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to już faktem.
Coraz trudniej udawać przed sobą, że mnie to nie dotyczy. A co, jeśli to, co jest częścią naszego życia, zacznie być używane w sposób nieuprawniony albo agresywny, taki który może nas krzywdzić i prowadzić do realnych konsekwencji poza wirtualnym światem.
 
Wysoka odporność na halucynacje AI
Czy równolegle do tego rozwoju nie należałoby budować sobie własnego systemu cyberbezpieczeństwa? Świadomego podejścia, które będzie działać jak układ immunologiczny, jak wewnętrzna cyber-odporność. Żebyśmy nauczyli się rozpoznawać, że to, z czego korzystamy, może nam służyć, ale nie jest nami.
Gdzie ustawić więc nasze własne cyberbezpieczeństwo, żeby zachować coś, co jest esencją naszego gatunku i nie zatracić tego, mieszając się bezrefleksyjnie z tym, co tworzymy?
W siłach specjalnych jest takie podejście, że używa się narzędzi, ale pamięta się o proporcjach. Pięćdziesiąt jeden procent, a może nawet więcej należy do twojej decyzji. AI jest pomocnikiem i ma swoje czterdzieści dziewięć. Może wspierać. Może podpowiadać. Możesz z niej korzystać, ale ostateczna decyzja zawsze należy do ciebie.
Nie możesz mieć pretensji do maszyny, jeśli ona w podpowiedziach „halucynowała” a ty bezrefleksyjnie poszedłeś tą drogą. To twoja odpowiedzialność. Pretensje możesz mieć tylko do siebie o to, że zaufałeś bez sprawdzenia i oddałeś coś, co powinno zostać po twojej stronie.
 
I może to jest właśnie sedno funkcjonowania w nowej rzeczywistości z AI. To ciągle jednak tylko ty decydujesz jak chcesz być obecny w swoim życiu. A twoje przebudzenie nie polega na tym, że wkraczasz w nowoczesność i masz więcej możliwości, tylko na tym, że świadomie WIDZISZ co z tymi możliwościami robisz.