Na celowniku świadomości
Na celowniku świadomości
Znacie z pewnością takie słowo jak prokrastynacja, czyli odkładanie czegoś „na później”. Wiadomo, że każdy z nas trochę cierpi z tego powodu. Dlaczego to robimy? Uważam, że jesteśmy przebodźcowani. Wiąże się z tym kwestia szukania krótkiej przyjemności i uzależnienia się od odczuwania jej. Prokrastynacja i dopamina idą w parze.
Przestrzelona produktywność
Przecież masz w sobie to marzenie, żeby się rozwijać, żeby wędrować, płynąć i iść do przodu. Masz w głowie funkcję produktywności, żeby się przemieszczać, robić więcej, mocniej, szybciej, dalej.
Tymczasem zamiast tego bywasz w procesie, który nazwałbym „de-produktywnością” czyli robisz w danym momencie wszystko, żeby hamować własny rozwój. Właściwie nic nie robisz albo podejmujesz tylko takie działania, by poczuć krótką przyjemność.
To są social media. To są używki czy seriale, czy różne inne sytuacje, które faktycznie dają frajdę i karmią nasz mózg. Tylko, że to karmienie jest „płytkie”. Kiedy zaczynamy się uzależniać od tej przyjemności, to zaczyna się problem. On powoduje, że nigdzie się nie przemieszczamy. Jesteśmy ciągle w tym samym miejscu i położeniu.
Identyfikacja celu uważności
Zmierzmy się więc z tym smokiem współczesnego świata, który sprawja, że utykasz na mieliźnie i nie możesz ruszyć dalej. Użyłbym do tego matrycy Eisenhowera. To schemat z czterema polami. W pierwszym polu od lewej strony mamy rzeczy „pilne i ważne”. Po prawej, obok „ważne, ale niepilne”. Poniżej jest trzecie pole, czyli „nieważne, ale pilne”, a przy nim „nieważne i niepilne”.
Takie cztery obszary niczym tarcza strzelecka. Wyobraźcie sobie, że kieruję na nią teraz celownik, tak jakbym miał strzelić ze stu metrów. Kieruję krzyż snajperski mojej uwagi i świadomości. Jeśli chcę trafić w coś konkretnego, to ten środek mojej uwagi przenoszę dokładnie tam, gdzie trzeba. Czyli na to, co jest „pilne i ważne”.
Złap zero w szumie myśli
Coś, co jest zmorą snajpera, to ciągła obserwacja. Jeśli jest skupiny na celu, a ktoś pojawi się w oknie tylko na chwilę i zaraz znika, a on w tym czasie na przykład poprawia buta, to jest to po prostu niedopuszczalne. Musi mieć cały czas „oczy na celu”. Dlatego są dwie albo trzy osoby w tak zwanej parze snajperskiej. Ta trzecia osoba to zwykle ktoś, kto „trzyma tył” i zabezpiecza. Jeśli snajper odrywa wzrok od celu, to mówi tej osobie o tym i ona przejmuje obserwację. Wtedy snajper może odpocząć, zrobić ćwiczenia izometryczne, rozluźnić mięśnie, bo przebywanie w tej samej pozycji i obserwowanie mogą trwać naprawdę długo.
W ramach wykonywania tej czynności można sobie robić mikro odpoczynki, ale trzeba zachować gotowość i w każdym momencie mieć drogę powrotu do pozycji.
A co jest najważniejsze przy takim strzale? Musimy znać odległość. Bez tego nie ustawimy celownika, nie przeliczymy trajektorii. Musimy wiedzieć, z jaką prędkością porusza się cel, jak się przemieszcza... Bez tego będzie pudło.
Powyżej określonej odległości nawet przyciąganie ziemskie ma spore znaczenie. Trzeba wtedy brać pod uwagę tę zmienność i wpływ grawitacji na tor lotu pocisku. Do tego dochodzi wiatr, temperatura i cała masa innych czynników. Kiedy masz cały ten zestaw danych w głowie, to musisz w tym wszystkim „złapać zero” i nie możesz zacząć się zastanawiać, czy wyłączyłeś żelazko w mieszkaniu albo czy na pewno zamknąłeś drzwi.
Wskakujesz wtedy w inny wymiar myślowy. Nie jesteś tam, gdzie powinieneś być. Nie jesteś TU i TERAZ, czyli tu, gdzie robisz obliczenia, sprawdzasz, robisz korekty, skupiasz swój fokus na celu. Tymczasem współczesny świat właśnie przez różnego rodzaju rozpraszacze wyrywa cię z tego, co jest dla ciebie naprawdę istotne.
Umysł w trybie snajpera
Wszyscy o tym mówią. Tylko jak się przed tym bronić? Jak to zrobić, żeby jak już coś zaczynasz, to pomimo tego, że telefon zadzwonił, nie odrywasz się od razu od swojej czynności. Choć może być już nawet tak, że ręka sięgnęła po aparat, a okiem zerkasz na powiadomienie.
- Twoim zadaniem jest utrzymać krzyż snajperski swojej uwagi wycelowany w konkretne rzeczy, z miejsca pod tytułem „ważne i pilne”.
Możesz sobie przestawiać ten celownik, możesz szukać nowego punktu skupienia. - Kiedy już jesteś w danej czynności i zaczynasz coś robić, nie odpuszczaj tego zbyt łatwo.
- Zdefiniuj jasno rzeczy, które są dla ciebie „pilne i ważne”: co warto pielęgnować? Czemu warto przeznaczyć więcej uwagi i koncentracji?
- Zbuduj wokół siebie przestrzeń, która nie będzie cię odciągać od tego, co naprawdę masz do zrobienia. Jak w opisanym wcześniej snajperskim trybie skupienia: raz wyceluj i trzymaj ten punkt.
- Wyciszasz powiadomienia, zamykasz niepotrzebne karty, odkładasz telefon ekranem do dołu. Ustawiasz się tak, żeby nic cię nie ciągnęło w bok. I tyle. To twoja misja i masz ten jeden cel. Trzymaj go, dopóki nie skończysz.
Nie odkładaj SIEBIE na później
Chcemy być super bohaterami własnego życia: wszystko „ogarniać”, działać z sensem, mieć kontrolę. A gdzie jesteśmy, jeśli chodzi o bycie tu i teraz? Robimy wszystko na raz i przekładamy pewne czynności „na jutro” i „na później”. Super bohater może przecież jeszcze poczekać, jeszcze dziś nim nie będziesz. Odpuszczasz i zaraz potem złościsz się sam na siebie. Taki moment niespójności. Godzina scrollowania już minęła, ale tkwisz w tym jeszcze, bo przecież dałeś sobie limit półtorej godziny dziennie. Tylko czy to naprawdę ten kierunek? Chcesz być kimś innym, a jednocześnie tkwisz w starych nawykach. Co można zrobić, żeby ten rozdźwięk się trochę zluzował?
Wyobraź sobie, że ta wewnętrzna presja, twoje oczekiwania i myśli mają formę zielonego obłoczka. Przesuwasz ten obłoczek z przyszłości do teraźniejszość. Ten super bohater, którym chcesz być, nie pojawi się za tydzień, za miesiąc, za rok. Jesteś nim już teraz. Nie zajmujesz się drobnostkami. Nie zamartwiasz się pierdołami. Nie odkładasz działania. Przenosisz krzyż snajperski swojej uwagi na to, co tu i teraz. Bo nie kiedyś będziesz super bohaterem. Już nim jesteś.
Zadaj sobie pytanie: czy naprawdę to, co właśnie teraz robisz, jest tym, co zrobiłby ktoś, kto ma jasny cel? Kto wie, po co wstał dzisiaj rano?




