CZŁOWIEK KOMPLETNY

Grzegorz "Ma-ken" Mikłusiak
Znajdź wewnętrzną równowagę i podnieś jakość swojego życia. 

Ma-Ken
phone   +48 500 464 525 Grzegorz

Żywioły w mundurze: Kto sieje wiatr

kto sieje wiatr
fot. kto sieje wiatr
 

Żywioły w mundurze: Kto sieje wiatr
Powietrze. Bez niego nie ma życia. Ten żywioł, w odpowiednich konfiguracjach i proporcjach, jest dla nas zbawienny, choć go przecież „nie widać”.
Można by z przymrużeniem oka powiedzieć, że to „dostojeństwo” kurzu oświetlonego przez słońce i unoszącego się w powietrzu sprawia, że zauważamy istnienie pewnej substancji otaczającej nas, złożonej z różnych elementów. Już pierwsi badacze powietrza zakładali, że nie jest ono jednorodne. Nie chcę tutaj wchodzić w naukowe niuanse i w to, z czego się składa, wspominam o tym raczej w kontekście podstaw funkcjonowania naszego organizmu i tego, że bez oddechu, nie ma życia. To dotyczy naszej codzienności.
 
Czy powietrze może dusić
Widać to szczególnie w wielkich miastach. Jeszcze przed „erą covidu” w niektórych miejscach, i w Polsce, i na świecie, stężenie zanieczyszczeń było tak duże, że zalecano nie wychodzić z domów.

Bywa przecież też tak, że nagrzane powietrze ma taką temperaturę, iż każdy oddech przypomina wdychanie gorącego naparu. Takie doświadczenie ma się zwłaszcza wtedy, gdy wychodzi się z klimatyzowanego pomieszczenia podczas określonej pory roku, na przykład w Iraku, Iranie czy Dubaju. Tam temperatura sięga około pięćdziesięciu stopni. Na otwartej przestrzeni każdy oddech przypomina pracę karpia pozbawionego wody. Oddychanie wymaga wysiłku, a ciało w kilka sekund oblewa się potem. Każdy wdech staje się wymagający i daleki od przyjemności.


Można pójść w jeszcze bardziej drastyczną sytuację i zapytać co się dzieje, gdy człowiekowi zacznie brakować powietrza, kiedy na przykład podczas walki jest duszony?
Tutaj zamiast odpowiedzi przekieruję ten znak zapytania w bardziej przyjemne obszary. Niech myśli popłyną w stronę tego co się dzieje, gdy w powietrzu latają ptaki. Przyglądamy im się i podziwiamy, jak pięknie to wygląda. Może nawet zazdrościmy im i próbujemy sami swoich możliwości w przestworzach. Tylko co się dzieje, gdy ciało człowieka odrywa się od ziemi i skacze choćby z klifu? Przez chwilę leci się w stronę morza czy jeziora i ma się ten upragniony moment unoszenia się w powietrzu, ale grawitacja natychmiast przypomina o swoim istnieniu.
 
Jak unosi się władza
Dlatego by doświadczyć poczucia wolności w powietrznej przestrzeni człowiek używa różnego rodzaju sprzętów: spadochronów, paralotni, balonów lub innych przeznaczonych do tego konstrukcji. Wtedy żywioł powietrza staje się przyjazny i przyjemny. Jeśli umiemy się w nim odnaleźć, możemy cieszyć się niewidzialnymi strugami, które niosą ciało i dają możliwość szybowania przy zwiększaniu i zmniejszaniu prędkości.
Kiedy już tak zachwycamy się powietrzem, ptakami i całą tą kolorową przestrzenią, okazuje się, że człowiek, jak to człowiek, musiał coś popsuć, poprzez pęd do kontroli i posiadania władzy nad otaczającym go światem. Wymyślił samoloty bojowe i zaczął dominować także w tym obszarze zabierając powietrzu jego pierwotną lekkość.
 
W szponach drona
Jak już polataliśmy w powietrzu, jak już powalczyliśmy samolotami, a nawet wymyśliliśmy kamikadze, to pojawiła się nowa pokusa. Jak wysiąść z tego samolotu i pozwolić, by leciał sam i wykonywał polecenia kierowane z ziemi. Tak doszliśmy do elementu związanego z dronami, fascynacją nimi i ich powszechną dostępnością. Człowiek znowu szybko przekształcił go w narzędzie walki i zaczął wyposażać i konstruować tak, by wykorzystywać do budowania przewagi nad innymi. Dziś obserwujemy to zjawisko w ogromnej skali przede wszystkim na Ukrainie. Dostrzec to możemy też w innych krajach, w tym w Polsce.


Oczywiście od razu pojawiła się grupa ludzi, którzy uczą jak przed dronami można się bronić. To jest zbawne z mojego punktu widzenia. Z jednej strony dzieci używają dronów rekreacyjnie, bo mają z tego frajdę, a z drugiej strony ludziom nakazuje się, by na dźwięk lub widok drona uciekali, chowali się w łazience czy korytarzu i czekali, aż minie alarm.
Przyznaję, że ma to sens i swój pozytywny wymiar. Jednak ja widzę tutaj irracjonalną scenę, gdzie ktoś legalnie przeżywa swoje podniebne przygody z dronem w okolicy swojego mieszkania czy domu. Jest to osoba po przeszkoleniu, ma stosowne uprawnienia pilota. Tymczasem ta część mieszkańców osiedla, która wpadła w szpony strachu, leży pokotem w łazienkach i korytarzach swoich domów, bo uruchomili w sobie ścieżkę lęku i traumy w ramach swojej edukacji antydronowej.
 
Oddychasz z wiatrem czy pod wiatr
Ostatnio w różnego rodzaju mediach wszyscy huczą o ataku dronami na Polskę i o tym, co z tego wynikło. Chciałbym tutaj pominąć cały kontekst polityczny. To jest zjawisko, które możemy obserwować z boku. Nie ma sensu specjalnie się w nie angażować czy przyjmować na siebie jego ciężar. Oczywiście to groźne, ale może warto pamiętać o tym, że wiele rzeczy dzieje się poza naszym wpływem. Za to my wciąż możemy wybierać, jak oddychamy i jak budujemy kawałek spokojnego nieba w naszym otoczeniu. Czy z zasianym w nas przez innych strachem czy ze świadomie wybranym przez nas rozsądkiem.


Człowiek nie jest ponad naturą, lecz jest jej częścią. Pojawia się więc u mnie pytanie czego w tej chwili doświadczam? Co to jest? Czy potrafię wrócić do chwili, gdy zatrzymam się i po prostu popatrzę na wiatr jak unosi jesienne liście w powietrzu, na ten ruch, który przypomina o przemijaniu.
I zamiast poczucia strachu, pomyślę z szacunkiem o halnych, huraganach, tajfunach i innych wiatrach, które pędzą z ogromną siłą. One są naturalnym zjawiskiem i choć są groźne, uczymy się z nimi żyć, odkąd istniejemy na tej Ziemi.
Jest takie powiedzenie: kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Wszystkie osoby, które myślą o tym, by wykorzystać powietrze jako nośnik w celu zrobienia komuś krzywdy, muszą się liczyć z tym, że ta burza kiedyś do nich wróci.
 
Z perspektywy powietrza
Żywioł powietrza ma wiele oblicz. Od huraganów, przez delikatne i rześkie wietrzyki, przez fascynację ptakami i marzenia o lataniu, które miał już Leonardo da Vinci, aż po moment, gdy ktoś próbuje zawładnąć tą przestrzenią i wpuścić w nią wszystko, co może wyrządzić krzywdę sąsiadom. To bardzo ludzkie i bardzo trudne.


W moich wspomnieniach wojskowych ten żywioł kojarzy mi się z lataniem śmigłowcami, skokami spadochronowymi, a przede wszystkim z byciem wysoko. Tam otwiera się inna perspektywa. Można ją zobaczyć również w górach. Kiedy wspinasz się wysoko i patrzysz stamtąd w dół, świat wygląda inaczej. Wiele osób zna ten widok z lotu samolotem. Miasta, wsie i drzewa maleją. Coś, co na ziemi wydaje się bardzo duże, z perspektywy lotu ptaka jest małe.
Dlatego w pracy lidera często mówi się o potrzebie spojrzenia z góry, z perspektywy „helikopter view”.

Z wysokości łatwiej dostrzec kontekst i zmniejszyć skalę problemu. A gdy widać całość, łatwiej zrozumieć istotę sytuacji i podjąć właściwe działanie.