CZŁOWIEK KOMPLETNY

Grzegorz "Ma-ken" Mikłusiak
Znajdź wewnętrzną równowagę i podnieś jakość swojego życia. 

Ma-Ken
phone   +48 500 464 525 Grzegorz

Kiedy minuta zakwita

kiedy minuta zakwita
fot. kiedy minuta zakwita
 

Kiedy minuta zakwita
Wieczorem plan jest taki, żeby rano rozpocząć dzień, który jest godny opisania. Chodzi o to, by znaleźć jedną rzecz, a może kilka, które sprawią, że warto się przy nich zatrzymać i świadomie zachwycić się nimi. Zanim to się stanie, musimy lekko zapracować nad tym, by nasz ogród codzienności regularnie zakwitał.
 
Codzienność, która się zieleni
W trakcie świąt Wielkanocy mówi się o zmartwychwstaniu. To słowo kojarzy mi się z wiosną. Pod topniejącym śniegiem wiele roślin wygląda na nieżywe i nagle zakwitają, zielenieją i pną się do góry, do przodu, ku słońcu. Codziennie rano budzą się od nowa w tym wzroście i swym pięknem wprawiają w zachwyt nas, widzów tego wiosennego „z martwych wstawania”.


My też budzimy się każdego dnia rześcy… No dobrze, może nie wszyscy są tacy rześcy, jak się budzą. Załóżmy więc chociaż, że zorganizowaliśmy sobie poprzedni dzień i wieczór oraz noc tak, że otwieramy oczy z poczuciem świeżości. Pomińmy tutaj słowo „zmartwychwstanie”, bo pewnie brzmi w codzienności zbyt patetycznie, ale po prostu budzimy się na nowo.
 
Podlewanie życiową energią
Może więc spróbujemy znaleźć w sobie taki stan umysłu i ciała, który pozwoli na piękne, ranne wstawanie. Niech będzie ono przebudzeniem do życia, bym na końcu dnia się zatrzymał i napisał w dzienniczku wdzięczności właśnie o tym zachwycie nad tym, czego mogłem doświadczyć i przeżyć danego dnia.
Jak ten stan osiągnąć? Użyję jeszcze jednego wyrażenia, które nieodłącznie kojarzy mi się z obecną porą roku: wiosenne porządki.

Gdybym miał je zastosować do mojego wewnętrznego stanu ducha, to na pewno zaliczyłbym tutaj wszystko, co wiąże się z dyscypliną. Jednak kluczem w uporządkowaniu siebie jest dla mnie odnajdywanie sensu w tym, co robię. Gdy do tej świadomości celu włożę życiową energię, to owoc tego co robię będzie smakował wielokrotnie lepiej niż tylko efekty rutynowego wykonywania zaplanowanych czynności.
 
Przycinanie tego, co nie służy
Budzimy się rano i mamy ogródek naszej codzienności, która nas otacza. Można w niej posprzątać kilka rzeczy. Telefon oczyścić z aplikacji, których nie używasz. Z laptopa wyrzucić zbędne pliki i foldery. Posegregować zdjęcia z przeznaczeniem chwili na uśmiech i wdzięczność za to, co zostało na nich utrwalone.

Posegregować ubrania i przedmioty, którymi się otaczasz i pozbyć się tego co już zbędne. Najlepiej w taki sposób, by nie niszczyć przyrody i nie wytwarzać więcej tego co niepotrzebne. Może odnieś te rzeczy w miejsce, gdzie mogą być ponownie użyte. Daj im drugie życie z intencją by nie gromadzić już więcej wokół siebie „gadżetów”, którymi za chwilę się znudzisz i będziesz chcieć kupować nowe.
 
Sianie uważności w ciele
Nasze ciało niech będzie też jak zakwitający ogród, budzący się każdego ranka wraz ze słońcem. Niech przejdzie w dobrej formie przez cały dzień. Zacząłbym więc od zaserwowania sobie pożywnego i energetycznego śniadania. Być może uzupełnionego odpowiednimi suplementami. Poranny trening i medytacja też zwykle budzą mnie do tego, by przejść danego dnia przez życie z uwagą na każdą jego cząsteczkę, z których się składa.
To, co naprawdę jest piękne samo w sobie, to są dla mnie rzeczy proste. One zostają ze mną na dłużej.
Przepych i nadmiar bodźców, choć na pierwszy rzut oka wyglądają ciekawe, na dłuższą metę mocno nas obciążają i męczą. Nie zostawiają miejsca na kreatywne myślenie. Raczej nas przytłaczają i powodują, że trudniej jest odnaleźć własny sens w tym, co robimy.
Minimalizm i prostota niech będą więc filozofią pielęgnowania ogrodu codzienności we wszystkich obszarach życia począwszy od zdrowia.
 
Pielenie ogrodowych więzi
W otaczaniu opieką ogródka codzienności nie możemy pominąć relacji. Ważne jest, by przyjrzeć się tej sferze i rozróżnić jakość naszych kontaktów z innymi. Są przecież takie, w które angażujemy się głównie w charakterze „transakcyjnym” czy kulturowo-umownym. I takie, gdzie budujemy wyjątkowe więzi z drugą osobą, bo lubimy ten stan tracenia poczucia czasu w jej towarzystwie. Pod szczególną uwagę poddałbym te więzi, przy pielęgnacji których czas się dłuży. Być może warto sobie w tej przestrzeni odpowiedzieć na pytanie o to, co ta relacja do mojego ogrodu codzienności wnosi.
 
Chodzi przecież o to, by cieszyć się obecnością bliskich osób. Filozofia minimalizmu też wpisuje się w ten obszar życia. Lepiej być sobą tu i teraz dla kilku najbliższych przyjaciół i rodziny niż być rozproszonym w wyobrażeniu, że jestem dla wszystkich i starać się dostosowywać do tego, by sprostać wymaganiom i wizjom innych.