CZŁOWIEK KOMPLETNY

Grzegorz "Ma-ken" Mikłusiak
Znajdź wewnętrzną równowagę i podnieś jakość swojego życia. 

Ma-Ken
phone   +48 500 464 525 Grzegorz

Kiedy masz połączenie z Serwerem

kiedy masz połączenie z Serwerem
fot. kiedy masz połączenie z Serwerem

Kiedy masz połączenie z Serwerem

Jak to jest, kiedy w życiu dostajesz „żółtą kartkę”? Moment graniczny. Taki, w którym jesteś blisko pożegnania się z doczesnym światem. U mnie pojawiał się wtedy mrożący chłód, trudny do nazwania, który niósł jedną informację: jest śmiertelnie niebezpiecznie. Tych sytuacji było siedem w moim życiu i każda z nich była inna, lecz każdej towarzyszyło to przedziwne doznanie.
 
Chłód na skrzyżowaniu życia
To były moje „in hora ultima” czyli tak zwane ostatnie godziny. To momenty o niezwykle istotnym znaczeniu w moim zbiorze osobistych doświadczeń. Były przelotne i trudno mi je zamknąć w ramach czasowych. To jest taka chwila, gdy w stresie i realnym zagrożeniu życia żegnamy się z naszą ziemską wędrówką.
Pojawiają się wtedy tak zwane fantazmaty, czyli wewnętrzne odczucia, które mógłbym nazwać sygnałami ostrzegawczymi zanim w świecie zewnętrznym wydarzy się coś, co realnie nam zagraża.

Przychodzą wówczas obrazy, głębokie refleksje. U każdego jest inaczej. Dzieją się różne historie. Jednych wołają jakieś głosy. Inni mówią: „nie idź za tym głosem”. Jeszcze inni widzą tunele. Kiedy wracam pamięcią do moich momentów, w których byłem bliski pożegnania się z tym doczesnym życiem, to choć każdy z nich dział się w innych okolicznościach, to miały wspólny element. Wszystko, co się wtedy działo, miało w sobie pewien rodzaj skondensowanego, gęstego mroku oraz poczucie chłodu. Powiedziałbym nawet, że chłód pojawiał się tuż przed każdym z tych zdarzeń, jakby informował, że zbliża się śmiertelne niebezpieczeństwo.
 
Kiedy mijasz się na centymetry ze śmiertelnym zagrożeniem
Ta chęć, a czasem wręcz kurczowe trzymanie się rzeczy, które człowiek buduje i porządkuje przez całe życie, sprawia, że nawet w ostatnich chwilach wciąż szuka się rozwiązania. W tych śmiertelnie groźnych momentach, które mogą się wydarzyć, pojawia się jeszcze jedna próba znalezienia wyjścia.
Czasem jest to ułamek sekundy. Skręt kierownicy. Po prostu ruch ciałem w lewo lub w prawo, który pozwala uniknąć zderzenia pojazdów albo sprawia, że kula czy pocisk wystrzelone w moją stronę padają dosłownie kilka centymetrów od głowy. Czy sytuacja, gdy podczas nurkowania, pęka przewód aparatu, a to co masz w płucach i w głowie pozwala ci, by razem z partnerem spokojnie się wynurzyć i potem powiedzieć: „właściwie nie było problemu”. Albo chwila, gdy splątany z kolegą spadochronami spadasz gwałtownie w stronę ziemi i wiesz, że musisz podjąć decyzję o cięciu linek.
Czy takie wewnętrzne impulsy i przeczucia oznaczają, że korzystamy wtedy z jakiejś specjalnej zdolności, która w nas się budzi poza naszym codziennym zmysłowym postrzeganiem?
 
 Jesteś na autopilocie czy prowadzi cię mądrość pokoleń
Gdy szukam na to pytanie odpowiedzi, przypomina mi się opowieść jednego z moich znajomych o szeptuchach z Podlasia. To uzdrowicielki i strażniczki dawnych tradycji i obrzędów tego regionu, które łączą wiedzę przekazywaną z pokolenia na pokolenie z głębokim szacunkiem do przyrody i natury. Powiedział o nich: „To osoby, które podłączone są do tak zwanego Serwera.”
Tym żartobliwym skrótem myślowym spiął ze sobą dwa światy: technologii i duchowości. Są przecież nie tylko jednostki, czasem mówi się o „narodach wybranych”, które potrafią dostrzegać pewne zależności energetyczne ze szczególną wrażliwością. Nazwałbym to nawet, jakby miały kontakt z Bogiem.
 
Pytanie czy każdy z nas może mieć i czy ma kontakt z takim Serwerem? Czasem mam wrażenie, że mocno tę łączność nam zrywa i miotamy się wtedy samotnie.
A przecież istnieje takie pojęcie jak pamięć instytucjonalna, czyli wiedza i doświadczenie gromadzone przez ludzi na przestrzeni lat. To, co zostaje w opowieściach, nawykach i sposobach reagowania, nawet gdy zmieniają się czasy i pokolenia. To, co wspólnota pamięta i przekazuje dalej, zanim ktoś zdąży popełnić ten sam błąd od nowa.
Ta mądrość starszyzny dla młodszego pokolenia bywa mało atrakcyjna, bo świat nieustannie się zmienia: pojawiają się nowe technologie, nowe narzędzia, nowy język, z którym dawne formy przekazu nie zawsze potrafią się spotkać. Jednak w momencie, gdy młodzi ludzie wchodzą na przykład w relacje damsko-męskie, to czasami fajnie jest pójść do babci i wypłakać się, bo wydarzył się konflikt w związku, albo pogadać z dziadkiem o tym, jak to kiedyś było i jak ludzie sobie radzili w trudnych życiowo momentach.

Gdy się prześledzi historię ludzkości, w niemal każdej kulturze pojawiają się postacie pełniące podobną rolę. U rdzennych ludów byli to czarownicy, w społecznościach afrykańskich, szamani. Osoby, którym przypisywało się szczególny „kontakt z Serwerem”. Ich wyjątkowość często wynikała ze zdolności dostrzegania niby oczywistych w naturze zależności, jednak niedostępnych dla innych. Przez to społeczność czy grupa do których takie osoby przynależały darzyła ich szczególnym szacunkiem. Pojawiają się też słowa „wiedźma” i „wiedźmin”, które dawniej oznaczały kogoś, kto po prostu wiedział. To byli ludzie posiadający wiedzę o świecie, naturze, o człowieku.
 
Iskra życia w polu widzenia
W siłach specjalnych też często odwołujemy się do symboli i do tego co nas otacza, do przekonania, że istnieje coś więcej niż to, co widać na pierwszy rzut oka. Myślę, że wynika to z szerszej świadomości i umiejętności patrzenia z dystansu, z rozumienia perspektywy. Osoby, które są w siłach specjalnych widzą lub wiedzą więcej nie tylko ze względu na specjalistyczne szkolenia, w jakich biorą udział. To jest też kwestia doboru ludzi podczas selekcji. Kiedy widzisz więcej, łatwiej jest podejmować decyzje.
Poprzez przeWIDYWANIE oswajamy ryzyko. Ono dotyczy tego, co nieuświadomione. Na to, co jest rozpoznane, przećwiczone i przetrenowane, można się przygotować. Stworzyć procedurę, nawet jeśli będzie to coś ekstremalnego. Natomiast to, co przychodzi nagle i pozostaje poza świadomością, bywa przysłowiowym „wóz albo przewóz”. Albo masz szczęście albo nie i gaśnie iskra życia w tobie.
 
Stałe łącze ze źródłem istnienia
W codziennych decyzjach też możemy być „połączeni z Serwerem”. Rozumiem to właśnie jako zdolność widzenia i rozumienia perspektywy tego wszystkiego co nas otacza, całej infrastruktury, z której czerpiemy informacje. Serwerem jest świat wokół nas. Tak bym to interpretował.  
Oczywiście każdy z nas ma swoje własne odkrycia na drodze życia. Są jednak rzeczy niezmienne. Jedną z nich jest to, że jesteśmy częścią czegoś większego, bo jesteśmy zbudowani z tych samych pierwiastków co drzewa, ziemia i wszystko, co nas otacza. Wbrew pozorom nie jest ich wiele, ale mogą łączyć się w różne związki chemiczne i przyjmować rozmaite struktury w nas, ludziach, w zwierzętach, w roślinach. Ich podstawowy zestaw pozostaje trwały i niezmienny niezależnie od tego, czy mieszkamy w luksusowych apartamentach czy w prostych chatkach zbudowanych z prowizorycznych materiałów. Ta sama materia tylko inaczej skonfigurowana.
„Połączenie z Serwerem” to dla mnie niezmienna prawda, którą czuję jako fakt, że jesteśmy częścią czegoś większego, choć jednocześnie jest w nas obecna również potrzeba by przejawiać się indywidualnie i podkreślać własną wyjątkowość i niepowtarzalność. Każdy z nas jest inny na swój sposób. Wszyscy tworzymy spójną całość, bo jesteśmy z tego samego zbudowani.
 
Zgadzasz się z tym co napisałem?

  • Co jeszcze według ciebie jest prawdą niezmienną obecną od zarania ludzkości albo przynajmniej tak daleko, jak sięga nasza pamięć?
    Może wdzięczność? Czyż nie była ona czymś, co naturalnie towarzyszyło ludziom w chwilach bezpieczeństwa i ulgi?
  • Albo regeneracja organizmu na różnych etapach życia? Czy nie była wręcz niemal cudownym dla zdrowia i życia procesem, niezależnie od epoki?
    Szamani i uzdrowiciele często wykorzystywali ten proces, dodając do niego rytuały i „wzmacniacze”, choć w istocie to ciało i tak wykonywało swoją pracę. Niezależnie od tego, czy wojownik był pod opieką szamana, czy nie, jeśli jego organizm był silny, najczęściej i tak dochodziło do zdrowienia.

Ostatecznie żadna choroba nie może zostać „wyleczona z zewnątrz”, to organizm musi podjąć wysiłek uzdrowienia tego, czego mu brakuje. Tak jak w chwilach zagrożenia życia, wrócić do połączenia ze swoją wewnętrzną intuicją, która bazuje na mądrości zebranego doświadczenia.