Jak sobie pościelisz Nowy Rok
Jak sobie pościelisz Nowy Rok
Wydaje mi się, że półki w mózgu u wielu ludzi na początku stycznia aż się uginają od tych złożonych sobie i innym deklaracji. Tych przyrzeczeń, które mają się spełnić w nowym roku, które są obietnicami bez pokrycia, bo wiadomo, jak to zazwyczaj się kończy. Najpierw kacem noworocznym, potem próbą dojścia do siebie, a później jeszcze kilkoma innymi sytuacjami, jakie mają miejsce gdzieś w tle, by stać się idealną wymówką.
Na przełomie roku szykujemy się do zmian i realizowania noworocznych postanowień. Gdy przeskakuje data, idziemy w stronę nowych wyzwań i zobowiązań. Obiecujemy sobie różne rzeczy, chociaż wiadomo, jak to bywa z wprowadzaniem ich w życie.
Jak co roku, tak samo
Mamy człowieka, który zbiera te swoje postanowienia. Zbiera je codziennie. „Ach! Nowy rok! Z nowym rokiem, nowym krokiem. Wszystko się zmieni.” Wszystko. I tak zbierał, odkładał, czekał na wybicie nowego roku. Ale zapomniał o jednym, że tak hucznie żegnał stary rok, że obudził się z wielkim kacem pierwszego stycznia, około południa i pomyślał sobie: "Tak. To jest ten zaje… czas, teraz to się zaczyna!"
Wyszedł pobiegać. Bo czemu nie? Ale zimno, więc wrócił szybko do domu. Myśli dalej: "Dobra, dobra, zacznę od czegoś innego." No i tak sobie zaczynał coraz to nową czynność, aż nagle doszedł do wniosku: "Chyba jestem zmęczony, ta impreza i to wszystko…" I co? Odłożył to „nowe” i wrócił do tego jak było wcześniej. Jest już trzeci stycznia, a on nadal tkwi dokładnie tam, gdzie był na koniec grudnia. I tak w kółko, jak co roku.
Oczekujesz, że inni zrobią to za ciebie
Bywa, że jak już ktoś załadował te swoje półki w mózgu różnymi noworocznymi postanowieniami, to nagle przeskakuje data i wydaje mu się, że wszystko samo się zadzieje. No i tylko czeka, po prostu czeka. Robi dokładnie to samo co wcześniej, ale czeka, bo przecież nowy rok jest, więc nadejdzie wreszcie to, co wyczekiwane. A tu niestety nic się nie zmienia. Taka metoda. Jakby samo czekanie miało coś załatwić. Kto już to próbował? U kogo zadziałało?
Sam, bo zrobisz to najlepiej i najszybciej
Są i tacy, co są w pełni przygotowani. Wszystko dopięte mają na ostatni guzik. Gotowi w blokach startowych, bo przecież nowy rok ma być inny. Wybija pierwszy stycznia i zaczyna się. Taka osoba rzuca się na wszystko naraz. Tysiąc zmian we wszystkich obszarach życia: dieta, bieganie, poprawa relacji, dzwonienie do znajomych, zaangażowanie w pracy, planowanie urlopu, bo nie może zabraknąć relaksu. Po prostu wszystko na raz i w pełnym motywacji pędzie. I co? Po tygodniu pada ten ktoś twarzą na ziemię, bo zwyczajnie za dużo na siebie wziął i wraca do stanu wyczerpania być może jeszcze głębszego niż miał pod koniec grudnia.
A gdyby zacząć od… pościelenia łóżka
Jeszcze raz wrócę do „cudu poranka”, tej pierwszej myśli po przebudzeniu. Budzimy się. Patrzymy w niebo. Przeciągamy się i gdzieś w środku wiemy, co jest dla nas dobre. Na przykład zwykłe „macrevenowskie pościelenie łóżka” na początek to idealny start. Admirał Wiliam H. McRaven podczas jednego ze swoich przemówień powiedział: „Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od pościelenia łóżka”. Tak. To trochę jak w wojsku.
Wykonaj więc jedną czynność dobrze. Poprawnie. Nawet jeśli jest to tak drobna i symboliczna sprawa. Niech ona nadaje rytm reszcie dnia. Nawodnij się, może wykonaj jakieś ćwiczenie albo inną rutynę i idź przez cały dzień tym krokiem, którym możesz się cieszyć.
Jak sobie pościelisz Nowy Dzień
Każdego dnia zaczynamy jakiś nowy odcinek życia, który każdy może nazwać, jak chce: rokiem, miesiącem, dniem. Może warto zmienić paradygmat myślenia? Zamiast przywiązywać się do kalendarzy i dat, przywiążmy się do tego, że rano wstaje słońce albo przynajmniej robi się jasno, bo nie zawsze słoneczko jest widoczne. I spróbujmy uczynić ten dzień czymś wyjątkowym. Po prostu go celebrować.
Czy moglibyśmy przyjąć takie założenie, że jesteś tym, dokąd zmierzasz? Czyli idziesz tam, dokąd prowadzą cię twoje myśli. Jakie one są? Ustalasz w nich swój cel, a może nie robisz tego? Bez względu jaka jest odpowiedź i tak jesteś w ciągłym ruchu i swoim nastawieniem nakreślasz jego charakter. Czy czekasz więc na coś, co ma się wreszcie wydarzyć w tym nowym roku? Czy statystycznie nie miałoby większego powodzenia przyjęcie intencji, że „nowy rok – nowe życie” zaczyna się każdego dnia, codziennie rano?
Gdybyśmy wieczorem przed snem mieli jakiś pomysł czy cel, to pierwsza myśl po przebudzeniu następnego dnia będzie z nim związana. Moglibyśmy wtedy codziennie realizować takie "noworoczne postanowienie", tyle że „nowo-przebudzeniowe”. To mogłoby stać się czymś, co stanowi istotę naszego poczucia spełnionego każdego dnia życia.



