Jak dotyka to, czego nie widzisz
Jak dotyka to, czego nie widzisz
Zacznę dziś od historii, którą zasłyszałem w Internecie. Ktoś, zapytany o to, czym jest wszechświat, odpowiedział, że wszechświat ma taką zdolność i siłę, że o cokolwiek go zapytasz, on odpowie „tak”. Czyli, jeżeli zapytasz: „Czy świat jest zły?” Odpowie, że „tak”. Zapytasz: „Czy zarabianie pieniędzy jest złe?” Usłyszysz znowu: „Tak”. Lecz jeżeli mu powiesz, że wszystko co masz wokół siebie jest dobre i tobie służy. Wszechświat też ci przytaknie.
Czasem nie wszystko do końca rozumiemy. Wygląda jednak na to, że tam, gdzie popłynie nasza uwaga zamknięta w słowa i myśli, tam zdarzają się cuda.
Tu ukryta jest moim zdaniem jedna z tych sił, których na co dzień nie dostrzegamy naszymi zmysłami. Są obok, a jednak poza granicą świadomego dotyku, wzroku, słuchu. Nie do końca je rozumiemy i nie zawsze mamy na nie bezpośredni wpływ, lecz one intensywnie oddziałują na nas. Słońce przecież i w pochmurny dzień zasila wszystko, co na naszej planecie żyje.
Imię siły przetrwania
Fińskie słowo SISU to kolejna siła, jaką bym dodał do tego zbioru niewidzialnych mocy, które mają na nas wpływ. Oznacza chęć przetrwania. Taki płonący wewnętrzny ogień przeżycia mimo wszystko, kiedy wykonujemy nadludzki wysiłek po to, by w sytuacji zagrażającej życiu zachować nasze ciało w jednym kawałku. Trudno ten zwrot bezpośrednio przetłumaczyć, bo pewnie nie ma on idealnego odpowiednika w języku polskim. Finowie mówią, że SISU to coś, co pozwala człowiekowi iść dalej przez śnieg i mróz, nawet gdy sił już brak, co pomaga przetrwać traumę, samotność, kryzys.
Sztafeta życia
Z tą wewnętrzną siłą przetrwania połączyłbym również naturalną chęć do rozmnażania się i posiadania potomstwa. Coś, co zapisane jest w każdej komórce, roślinach, zwierzętach, w ludziach, wszędzie, gdzie mamy ożywioną materię. Pęd do przekazywania życia dalej. Niektórzy mówią, że mamy to zapisane w genach, inni, że takie są koleje losu. Cokolwiek to jest, sprawia, że życie nieustannie przejawia się w przeróżnych gatunkach i formach materii.
Wracaj na ziemię
Używam określenia siła, więc może należałoby podejść do tych zjawisk fizycznie? Jaki jest jej wzór? Czy siła jest tym samym co energia? Co moc? A może jeszcze coś innego?
Fizycy będą mieć swoje odpowiedzi, podobnie jak matematycy czy filozofowie. Każdy znajdzie swoją definicję. Czy można to uprościć? A może siła to coś, co pcha, co przyciąga, co napędza lub trzyma w miejscu? Nawet jeśli tego nie można dostrzec „gołym okiem”.
Jak grawitacja. Nie można jej zakwestionować, choć jej nie widać. Można by było powiedzieć, że jest jak licho, które nigdy nie śpi. Jako jeden z nielicznych sprawiedliwych traktuje nas wszystkich bardzo surowo. Czasem można sobie pozwolić na to, by się z nią pobawić w szybowanie, balansowanie w powietrzu, skoki spadochronowe. Jednak przy najmniejszym rutynowym potknięciu grawitacja boleśnie o sobie przypomina i ściąga każdego na ziemię w dosłownym tego słowa znaczeniu.
A gdyby oderwać się od Ziemi i potraktować ją jako całość, to przecież działa na nas promieniowanie kosmiczne, pochodzące spoza naszego układu słonecznego. Samo słońce również oddziałuje na formy życia. Jesteśmy więc w polu potężnych sił, które nie pytają nas o zdanie.
Świadomość tego zmusza mnie do większej pokory i życia w uważności. Czyż nie jest tak, że to, czego nie widać, działa najmocniej?



